O radości z biegania – wywiad z Zofią Wawrzyniak-Wacko

251
wyświetleń
O radości z biegania - wywiad z Zofią Wawrzyniak-Wacko
O radości z biegania - wywiad z Zofią Wawrzyniak-Wacko, fot. City Trail on Tour

Zofia Wawrzyniak-Wacko – współtwóczyni bloga i grupy biegowej Kobiety Biegają, wielokrotna finiszerka maratonów i półmaratonów, właścicielka kawiarni Zoffee na poznańskim Sołaczu, dla AktywniewPoznaniu.pl opowiada o swojej pasji do biegania.

Moje pierwsze pytanie na pewno nie będzie dla Ciebie zaskoczeniem. Chciałabym zapytać o Twoje sportowe początki. Od jakiego sportu się zaczęło i dlaczego nie było to bieganie?

W sumie to nie jest łatwe pytanie i nie wiem co mam uważać za moje sportowe początki. Jako dziecko np. chodziłam regularnie na pływalnię, zdecydowanie rzadziej robię to dzisiaj ;). Potem jako nastolatka pokochałam jazdę na łyżworolkach. Nadal bardzo to lubię i latem często przeplatam bieganie z rolkami. A w wieku około 17 lat zapisałam się do fitness klubu w Kolonii (mieszkałam tam kilka lat) i bardzo spodobał mi się step-aerobik. Dobra muzyka, dobra energia, ale i koncentracja była potrzebna. To wszystko mi bardzo pasowało. Chodziłam na zajęcia kilka razy w tygodniu, ale pewnego dnia okazało się, że klub będzie na jakiś czas zamknięty ze względu na remont. W zamian za aerobik prowadząca zaproponowała wspólne bieganie na świeżym powietrzu. Runda po kolońskim ogrodzie botanicznym. Do dziś pamiętam, że ścieżki tam zrobiły na mnie wrażenie. I choć nie rzuciłam się wtedy od razu ani na maratony, ani na regularne bieganie, to po raz pierwszy pomyślałam, że takie bieganie przed siebie może być całkiem fajne. Kilka dobrych lat później zaczęłam już bardziej regularnie trenować i w 2010 roku postanowiłam zapisać się na mój pierwszy półmaraton w życiu. Był to oczywiście półmaraton w Poznaniu.

Opowiedz co nieco o biegowych początkach. Jak to się stało, że trafiłaś na Kobiety Biegają?

Rok 2010 uważam za początek mojego biegania, bo choć biegałam już coś wcześniej, to było to bardzo nieregularne. Tak jak wyżej wspomniałam, w marcu 2010 pobiegłam mój pierwszy półmaraton w życiu. Piękne emocje i dużo radości dał mi ten start. Spodobało mi się bieganie i zaczęłam je traktować coraz poważniej. W maju 2010 roku dostałam się do Drużyny Gazety Wyborczej (GW szukała kilkunastu osób do drużyny, która pod okiem trenera Artura Kujawińskiego przygotuje się do debiutu maratońskiego) i… zaczęłam treningi do maratonu. Szaleństwo, ale podobało mi się to. Przebiegnięcie maratonu było moim marzeniem, ale też wydawało się czymś zupełnie nieosiągalnym. 10 października 2010 roku spełniłam swoje marzenie i po pięciu godzinach dobiegłam do mety, wtedy jeszcze nad jeziorem Malta w Poznaniu.

I choć następnego dnia ledwo wstałam z łóżka, to myślę że wtedy połknęłam tego biegowego bakcyla. Zaczęłam jeszcze regularniej biegać i się tym bieganiem jeszcze bardziej interesować. Choć dziś ciężko w to uwierzyć, to w 2011 roku było naprawdę bardzo mało fanpage’y na FB o takiej tematyce. Pamiętam, że kiedyś znalazłam taki fanpage “Kobiety biegają”. Fajnie prowadzony, podobały mi się wszystkie posty. Dużo komentowałam, jak taka psychofanka. Haha!

Udało się też nawiązać kontakt z Magdą. Umówiłyśmy się na wspólne bieganie. Rozmawiało się tak dobrze, że trzy rundy dookoła Malty minęły ekspresowo. W 2012 roku przebiegłam maraton w Barcelonie (drugi maraton w życiu) i Magda poprosiła mnie, abym napisała relację gościnną na blog. Chwilę potem zaprosiła mnie do współprowadzenia Kobiety biegają.

20. PKO Poznań Maraton - Zofia Wawrzyniak-Wacko
20. PKO Poznań Maraton – Zofia Wawrzyniak-Wacko, Fotografia Tomasz Szwajkowski

Czy wspólnie z Magdą podzieliłyście się obowiązkami w ramach Kobiety Biegają?

Nigdy się jakoś szczególnie nie dzieliłyśmy obowiązkami i nie ustalałyśmy tego jakoś sztywno. To wszystko wyszło naturalnie. Magda ogarniała na przykład większość naszych maili, a ja częściej prowadziłam spotkania biegowe. Magda od zawsze odpowiedzialna była za część jedzeniową – jej piękne zdjęcia i przepisy nie mają sobie równych. A ja jakoś więcej pisałam o bieganiu, bo jestem w tym chyba lepsza, niż w gotowaniu. 😉 Często też piszę o moich zagranicznych startach, bo lubię łączyć podróże z bieganiem. Odkąd Magda została mamą, to ona odpowiada za tę tematykę na blogu.

Angażujesz się w różnego rodzaju inicjatywy sportowe organizowane na terenie Poznania. Które zawody wspominasz najlepiej?

Ojej ciężko powiedzieć, które zawody wspominam najlepiej, bo chyba każde mają coś wyjątkowego. Każdy bieg to inne emocje, każdy maraton to inna przygoda. Oczywiście często najmilej wspomina się te „życiówkowe” biegi, choć te potrafią też mocno boleć. Ja zawsze bardzo dobrze wspominam poznański półmaraton i maraton. Po części pewnie ze względu na sentyment (to tu debiutowałam na tych dystansach), ale i dlatego, że te dwie imprezy to moim zdaniem najlepiej zorganizowane biegi w Polsce. Wszystko zawsze na piątkę. No i najlepsi kibice w całym kraju!

Ultramaratony – dla mnie osobiście jest to bardzo ciekawy temat. Opowiesz, jak to się stało, że zaczęłaś biegać ultra?

Jak to się stało? Po prostu po kilku przebiegniętych maratonach chciałam spróbować czegoś nowego. Chciałam zobaczyć, czy umiem przebiec dystans dłuższy od 42,195 km. Poza tym chciałam też mieć kolejne wyzwanie, więc po prostu zapisałam się na ultramaraton. Zaczęłam od dystansu 55 km po Wielkopolsce (słynny GWiNT), a potem spróbowałam swoich sił również w bardziej górskich biegach, takich jak np. Cortina Trail, czyli 48 kilometrów po Dolomitach.

Było po drodze jeszcze kilka biegów, ale nie wiem czy można powiedzieć, że „biegam ultra”. Aktualnie od dwóch lat częściej można mnie spotkać na ulicy. Bardzo kocham maratony.

Jak trzeba przygotować się do pierwszego maratonu?

To zależy od tego czego oczekujemy od tego pierwszego startu. Początki mają zazwyczaj to do siebie, że chcemy ten bieg tylko ukończyć, nie liczymy na żaden konkretny czas. Myślę, że trzeba trenować z głową i dać sobie czas. Najpierw może pobiegać trochę półmaratonów. A jeżeli chce się zrobić coś więcej, to wtedy można spróbować maratonu. Warto robić regularne, weekendowe wybiegania, aby przyzwyczaić organizm do długiego wysiłku. Warto zadbać o regenerację, sen oraz odpowiednią dietę – zdrową i zbilansowaną. Zawsze polecam też wzmocnienie ciała, czasami mocny brzuch da więcej, niż wybiegane kilometry. Poza tym trzeba się tym pierwszym biegiem cieszyć!!! Wszystkie pierwsze starty są niezapomniane i warto się dobrze bawić.

Jesteś wegetarianką. Bieganie wymaga dużych pokładów energii. Stosujesz jakąś konkretną dietę przygotowaną przez dietetyka pod bieganie?

Jestem wegetarianką od ośmiu lat. Trening maratoński wymaga o dużo energii (dużo kilometrów tygodniowo, różne jednostki treningowe). Nie współpracuję z żadnym dietetykiem, sama sobie ustalam mój jadłospis. Przez te wszystkie lata biegania na diecie wegetariańskiej sama nauczyłam się, co jest potrzebne, co przeszkadza, co mi służy, a co nie. Myślę, że idzie mi to całkiem dobrze, nie narzekam na zdrowie. W zeszłym roku miałam problemy z żelazem, dlatego zaczęłam je suplementować. Nie biorę tylko żelaza, mam przygotowany cały zestaw witamin (to spersonalizowana suplementacja, bardzo sobie to chwalę).

City Trail - Zofia Wawrzyniak-Wacko
City Trail – Zofia Wawrzyniak-Wacko, Fotografia Tomasz Szwajkowski

W Poznaniu poza biegowymi ścieżkami można Cię spotkać na Sołaczu, gdzie działa Twoja kawiarnia Zoffee. Skąd pomysł na otwarcie własnego lokalu?

Pomysł powstał z miłości do kawy oraz dlatego, że nigdzie na Sołaczu nie było dobrej kawy. Zawsze chciałam prowadzić własny biznes, bo choć nie jest to prosta sprawa, to jest świetnym doświadczeniem, dużo uczy i daje mnóstwo satysfakcji. Jak znalazłam odpowiedni lokal, to postanowiłam zaryzykować i zmienić swoje zawodowe życie. Po prawie dwóch latach mogę śmiało powiedzieć, że było warto. Zoffee to nie tylko kawiarnia, ale i fajne miejsce, w którym spotykają się ciekawi ludzie. Jesteśmy tuż przy parku Sołackim, a wszyscy wiemy, że to jedna z najpopularniejszych biegowych tras w Poznaniu, dlatego bardzo często odwiedzają nas również biegacze. Czasami na szybkie espresso w trakcie treningu, a czasami już po treningu, na spokojne cappuccino i zasłużony kawałek sernika.

Jakie masz plany biegowe na 2020 rok?

Tydzień temu przebiegłam pierwszy wiosenny półmaraton w Tel Awiwie i wygląda na to, że to póki co może być ostatni półmaraton w najbliższym czasie. Szalejący po świecie koronawirus trochę pozmieniał mi plany, więc ciężko niestety na to pytanie odpowiedzieć. Bardzo chciałam wystartować w 13. PKO Poznań Półmaratonie, ale muszę trochę poczekać. Jesienią na pewno wystartuję w jakimś maratonie. A co do dalszych planów, to jeszcze nie wiem. Jak dopisze zdrowie, to na pewno sporo fajnych biegów przede mną. 

Na koniec, jakie miałabyś rady dla początkujących biegaczy – jak się przełamać i zacząć swoją przygodę z bieganiem?

Mamy marzec, dni są coraz dłuższe, ptaki coraz bardziej śpiewają. Teraz jest najlepszy moment na to, aby po prostu wyjść z domu i postawić swój pierwszy biegowy krok. Naprawdę! Kiedy zacząć biegać, jak nie teraz? Nie jest za ciepło, nie jest za zimno, idealnie! Zacząć bieganie trzeba przede wszystkim bardzo spokojnie. Nie wychodźcie od razu na pięć kilometrów, bo po pierwsze to mało prawdopodobne, że dacie radę ukończyć taki trening, a jeżeli tak, to bardzo szybko się do tego sportu zrazicie. Przy bieganiu ważna jest regularność i cierpliwość. Sami zobaczycie, że po iluś regularnych treningach (polecam marszobiegi na początku!) będzie łatwiej. Poza tym warto się umawiać na bieganie z kimś – koleżanka, kolega, grupa biegowa –  razem zawsze raźniej i szybciej!

Oby pogoda sprzyjała i zachęcała do treningów biegowych! Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Marta Muszyńska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here